Na podwórku świeciły latarnie, gdzieś szczekał pies.
Wyjął telefon i napisał do Natalii jeszcze raz: „Wybacz.
Porozmawiajmy.
Wszystko naprawię”.
Wiadomość wyszła, ale nawet nie została odczytana.
Natalia siedziała w swoim biurze i patrzyła na listę połączeń od Andrieja.
Siedemnaście nieodebranych.
Nie oddzwoniła ani razu.
Prawnik zadzwonił godzinę po historii z ochroniarzami.
— Natalio Nikołajewno, wszystko jest załatwione.
— Mieszkanie w całości należy do pani, małżonek nie ma żadnych praw.
— Jeśli będzie naciskał na podział majątku, nie ma szans.
— Wszystko zostało nabyte przed ślubem albo na firmę.
— Dobrze.
— Jeszcze jedno.
CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE